Biecz – Szkoła Katów

Jak większość młodych ludzi, wyruszyłem z domu rodzinnego w poszukiwaniu pracy. Wtedy mój los rzucił mnie do niezwykle malowniczego miasteczka jakim jest Biecz. Nie ukrywam że w poszukiwaniu pracy pomógł mi mój przyjaciel, dzięki któremu zatrudniłem się w tym miasteczku jako magazynier w firmie produkującej paliwa stałe. Będąc teraz w Zakładzie Karnym w Rzeszowie, bardzo miło wspominam mój ośmiomiesięczny pobyt w tym miasteczku, co skłoniło mnie do podzielenia się tym z innymi, czego dowiedziałem się i zwiedziłem w Bieczu.

Szkoła katów

Najbardziej zafascynowała mnie słynna średniowieczna „szkoła katów” i to właśnie ona jest moją główną inspiracją moich wspomnień, choć miasteczko też posiada bardzo wiele innych pięknych i wartościowych zabytków o których też chcę powiedzieć. Po pracy uwielbiałem spacerować po malutkim ryneczku umiejscowionym na samym szczycie dużego wzgórza z kad rozpościera się piękny widok na okoliczne pola i wioski. Historia miasteczka Biecz wbrew jego wielkości jest bujna i bogata a minione wieki pozostawiły po sobie bezcenne zabytki które tak przyciągają że nie sposób ich ominąć bez chwili zwrócenia na nie uwagi. W Bieczu istniały trzy zamki, pierwszy na tak zwanym wzgórzu zamkowym w miejscu obronnego grodu z IX – X wieku. Drugi zamek był na wschodnim cyplu wzgórza, na którym jest obecne miasto a który zbudowany był około 1395 roku z inicjatywy Królowej Jadwigi. Trzeci natomiast wzniesiono na początku XVI wieku na zewnątrz murów miejskich, ale to nie była klasyczna budowla obronna, lecz rezydencja warowna gdzie urzędowali starostowie bieccy. Warownia ta przekazana była dla miasta przez Jana Wielkopolskiego w 1645 roku, który zbudował tu także zespół klasztorny. Klasztor istnieje do dnia dzisiejszego i jest dużą atrakcją turystyczną. Zwiedzając ocalałe zabytki miasta można podziwiać w nich przepiękne sukna i wyroby ozdobne a także klejnoty średniowiecznych dam. Wszystkie te eksponaty pozostały po goszczących tam książętach i świcie im towarzyszącej, ponieważ od wczesnego średniowiecza Biecz należał do ważniejszych miejscowości, pełnił bowiem rolę przygranicznej kasztelanii południowo-wschodniej części Polski. Gród biecki, obok funkcji strategiczno administracyjnej, był także ośrodkiem wymiany gospodarczej ponieważ usytuowany był na skrzyżowaniu traktu węgiersko-ruskim. Jeszcze większe znaczenie miał Biecz jako największe centrum produkcji sukna w Małopolsce, pomyślnie rozwijała się też produkcja płóciennictwa. Sukno i płótno bieckie także eksportowano i cieszyło się dużym wzięciem. To małe miasteczko odgrywało dużą rolę jako ośrodek sądownictwa. Pod jego jurysdykcją znajdowały się też obszerne okolice miasteczka a także obszary położone poza ziemią biecką. Bardzo zadziwiające jest to że w takim małym miasteczku znajdowały się Sądy Grodzkie, Ziemskie, wyższego prawa Magdeburskiego, oraz Sąd lokalny dla miasta Biecza. Lecz najbardziej fascynującym i wywierającym niezapomniane wrażenia jest teraźniejszy ratusz w którym w czasie średniowiecza powstała tzw. „szkoła katów”. Do dziś można zobaczyć eksponowane różnego rodzaju narzędzia i machiny a bardziej ich pozostałości, których używano do stosowania najwymyślniejszych tortur.

Prawo miecza

Przydomek „szkoły katów” przypisano Bieczowi nie dlatego że była tu w samym tego słowa znaczeniu szkoła katów, lecz dlatego ponieważ miasteczko posiadało tzw. „prawo miecza” i w mieście wykonywano wyroki śmierci. Dokładnie odcisnęło się to w mojej pamięci, ponieważ tylko trzy miejscowości w krakowskim posiadało „prawo miecza”. W tamtych czasach rozległe województwo krakowskie miało czternaście grodów, ale tylko Kraków, Biecz i Nowy Sącz sprawowały właściwe Sądownictwo Grodzkie. Reszta grodów zaś ograniczały się do Sądownictwa patrymonialnego. Trzeba zauważyć iż w Bieczu i okolicach z racji często przyjeżdżających zewsząd kupców, zrodziło się rozbójnictwo, które stało się nagminne na pograniczu polsko-węgierskim. Dlatego też przyznano miasteczku „prawo miecza” czyli wykonywania wyroków śmierci, toteż złapanych zbójników torturowano celem wydania kryjówek reszty rozbójników, potem dopiero sądzono i karano karą śmierci ale zawsze zgon poprzedzały okrutne męki. Właśnie dlatego Biecz dostał przywarę „szkoły katów”. Dla usprawiedliwienia miasteczka, samego kata w owym czasie nazywano majestatycznie „mistrzem świętej sprawiedliwości”. Bieccy kaci byli bardzo cenieni w Polsce i inne miasta, nawet spoza województwa krakowskiego chętnie ich wynajmowały choć niemieli przyznanego „prawa miecza”. Dla malowniczego miasteczka i wspaniałych zabytków oraz słynnego ratusza w którym miała się znajdować owa „szkoła katów”, a także klimatu w nim panującego, człowiek musiałby być naprawdę oschły i pusty wewnętrznie żeby będąc w Bieczu nie ulec urokowi zabytków, czy nie zainteresować się salą tortur w „szkole katów” do dziś słynącej w całej Polsce. Nie pozostało mi nic innego jak tylko zaprosić i zachęcić do odwiedzenia miasteczka które zachwyca i fascynuje swoim uroczym i niepowtarzalnym położeniem. A po odwiedzinach w ratuszu do dziś na samą myśl wywołuje się dreszczyk emocji i niepowtarzalne wrażenia.